ogromnie ciekawa codzienność rodziców drugoklasisty
RSS
środa, 13 maja 2009
Przygotowania c.d.

Mam chwilę wolną. Wzięłam trzy dni urlopu, żeby mieć na wszystko czas. Bez większego stresu. Pierwsza Komunia naszego syna już za cztery dni. Próby w kościele trwają od poniedziałku. Dziś ostatnia - generalna.

W prasie i w internecie wyłapuję wszystkie artykuły o polskich Pierwszych Komuniach, o biznesie, który im towarzyszy... o kiczowatych dekoracjach i akademiach, dziecinnych liturgiach, niemalże heretyckich wierszykach, diskopolowych piosenkach... rewiach mody, i prezentach... Niestety sporo prawdy jest w tym, co piszą... 

Kwestia strojów, na przykład. W mojej parafii proboszcz nauczony doświadczeniem (awantury) pozostawił tę sprawę do rozstrzygnięcia rodzicom. Nie mieszał się i już. Dał wolną rękę. Nawet mu się nie dziwię. Rodzice nie chcieli słyszeć o strojach liturgicznych (albach). Alby były moim marzeniem... Znalazłam nawet sprawdzoną firmę, gdzie przez internet można takie stroje zamówić. Był katalog i ładne wzory a dla dziewczynek takie śliczne proste albo-sukienki. Dziewczęce, proste i bez udziwnień... Ceny przystępne. Nie dało rady. Na jedno spotknie rodzicielskie zaproszono panią krawcową. Pokazała swoje modele sukienek. Matki straszliwie wydziwiały nie mogąc się zdecydować się na jeden krój i siłą rzeczy jednakowych sukienek nie będzie. Spodziewam się zatem rewii mody w najbliższą niedzielę. Każda dziewczynka będzie miała sukienkę na drutach. Od zaprzyjaźnionej fryzjerki dowiedziałam się, że od 7.00 rano w niedzielę będzie czesała niektóre dziewczynki w wymyślne fryzury.... Ufff... Dobrze, że mam chłopaka. Garnitur, komża i problem z głowy.  No... małe strzyżenie by się przydało...

Dekoracja, sprzątanie kościoła, kamerzysta, fotograf. To jest biznes. 

Prazent dla Kościoła. Proboszcz zakupił za zebrane przez rodziców pieniądze kolejny sztandar do procesjii...

Kwestia samej uroczystości. Tu, muszę przyznać, że obserwując próby, nie dopatrzyłam się jakiś herezji i udziwnień... Wydaje mi się, że jest prosto i zwyczajnie. Parę wierszyków rzecz jasna jest, ale ich treść nie budzi moich zastrzeżeń. Zresztą pojawiają się one po przyjęciu Komunii, jako dziękczynienie. Są krótkie i proste. A poza tym dzieci śpiewają psalm, czytają czytania, no i śpiewają pieśni. Chyba nie najgorsze ksiądz wybrał: "Bądź pozdrowiony Gościu nasz", "Wspaniały Dawco Miłości", "Już gościsz Jezu w secu mym", "Oto jest dzień, który dał nam pan". Może za mały jest udział rodziców w tym wszystkim, bo na początku proszą ks. proboszcza o udzielenie Sakramentu Eucharystii, potem co poniektórzy idą w procesji z darami razem ze swoimi dziećmi - niosą winogrona, chleb i wino... no i potem dziękują za wszystko. Ktoś z rodziców mógłby  ostatecznie przeczytać czytania... Wydaje mi się, że sama uroczystość nie będzie zbyt długa. Półtorej godziny maksymalnie.

Śmiać tylko mi się chciało z księdza, który pokazywał dzieciom jak wystawiać język. Radził poćwiczyć przed lustrem... bo, jak to ujął - żeby na zdjęciach ładnie było.

Prezenty. Apelowałam do rodziny, żeby nie przesadzali. Ma być skromnie i z umiarem. Bez laptopów, aparatów cyfrowych i quadów. My naszemu małemu damy Biblię i rakietę do tenisa, bo od paru miesięcy biega na szkółkę tenisową, która jest tuż pod domem. Rakieta wcale nie za droga. Biblia tysiąclecia zwyczajna, poręczna do częstego korzystania, taka osobista. Ja i mąż mamy swoje egzemplarze - stare, zużyte, pozaznaczane i również niewielkie... zabierane na różne wędrówki. A teraz mały będzie miał swój egzemplarz. Nauczymy go korzystania z Pisma Świętego. Pewnie jest jeszcze na to za mały, ale jeśli mu pomożemy, to czemu nie... Bardzo bym chciała, żeby nauczył się kochać Słowo Boże. I tutaj taki smaczek ze sklepu z dewocjonaliami mi się przypomniał.  Bo kupowałam tę biblię. Pani pokazała mi różne wydania. Niektóre bardzo wypasione, ciężkie ze złotymi literami, ilustracjami, a ja wybrałam proste, poręczne.... Pani skomentowała to pytaniem "To chyba nie na prezent??"... Cóż... Właśnie, że na prezent...

Małemu powtarzam, że najważniejszym prezentem tego dnia jest Jezus.

W sobotę kolejna spowiedź. Kiniu, pytałaś, dlaczego kolejna. Pierwszą spowiedź dzieci miały w kwietniu. Zaraz po Wielkanocy. Teraz przystąpią do spowiedzi drugi raz. 

Osobna kwestia, to pomoc dziecku w otwarciu się na Tajemnicę. Pole do popisu dla rodziców. To trudne. Sporo rozmawiamy, ale dziecko jest dzieckiem...  Ciężko mu pojąć. Dorosłemu też ciężko pojąć... Dziecko ufa prostu... Ufa, ale nie kuma... i może trzeba je w tej ufności umacniać.

A tak poza tym... to cieszę się, że mały będzie teraz razem z nami przystępował do Komunii. To będzie fajne... I on to czuje. Chciałabym, żeby te cztery dni do niedzieli były pełne pokoju i wyciszenia... mimo czasochłonnych przygotowań, niech będzie czas na wszystko. I na troszkę inną rodzinną modlitwę... Na uwielbienie...

Wczoraj spowiadaliśmy się z mężem. Jest dobrze... 

Dzięki Ci Panie za naszego Smyka...

10:27, mama_smyka_1
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51