|
Blog > Komentarze do wpisu
Wiosennie
Wiosna... tak pięknie i ciepło... To i zmiana szablonu wskazana... Wielki Tydzień się zaczął. Wreszcie. Ciężki ten Wielki Post był dla nas. Solidny. Wiele sie wydarzyło w naszych duszach. Przeżyliśmy (ja i mąż) kilka spowiedzi... takich porządnych... Kiedy mały widział, jak z mężem biegamy do spowiedzi, zadawał mnóstwo pytań, np. czy to prawda, że po spowiedzi człowiek jest lżejszy i czy nie myli się nam formułka itd. Sporo na ten temat rozmawialiśmy. Jego pierwsza spowiedź już za dwa tygodnie... Czekam teraz na Triduum Paschalne. Jak co roku. Czekam na Pełnię. Czekam na Radość Paschalną... Piękno Liturgii... Kocham ten czas... W czasie Triduum młody po raz pierwszy wystąpi w roli ministranta. To też przeżywam... nie powiem... jak przeżyje Wigilię Paschalną, która się przeciągnie do późnych godzin nocnych... no nic... komża gotowa... Rety, jakie mam już duże dziecko. Sam chciał biegać na zbiórki ministranckie. Zdziwiona jestem tym faktem niezmiernie, bo był zawsze anty... a tu szok... zmienił zdanie... zachciało mu się... i zobaczymy, czy to zapał słomiany... Nawet na obóz wakacyjny chce jechać z ministrantami. Sam, bez nas. Rety, rety, jakie mam duże dziecko... Jakie dorosłe... Pierwsza Komunia już 17 maja. Garnitur kupiony. Przyjęcie ma być w domu. Trochę przerażona jestem ilością gości... i ilością przygotowań... Jak ja sobie z tym wszystkim poradzę... Muszę przyznać, że wbrew ogólnym trendom obyło się bez jakiegoś wielkiego egzaminu z formułek, pacierza połączonego z łajaniem rodziców. Nie było zgrzytów na tym polu. Owszem mały miał do zaliczenia kilkanaście modlitw - tych podstawowych - ale, ponieważ zaliczał je systematycznie na lekcjach religii, nie było żadnego stresu. Proboszcz wykładał dzieciakom prawdy wiary, odpytywał i nie było źle. Chwalił dzieci, że są dobre, mądre i z rachunkiem sumienia nie mają problemów. Mam wrażenie, że, jeśli chodzi o dzieciaki, to jest dużo spokoju w tych przygotowaniach. Może dlatego, że Proboszcz w międzyczasie miał zawał i dał im trochę luzu... Jestem spokojna o naszego smyka... Gorzej rodzice dzieci... Tu są jazdy niezłe. Jazdy wynikają głównie z braku porozumienia między szkołami. Na terenie parafii są dwie szkoły. Obie tego samego dnia mają mieć Komunie, tylko o różnych godzinach. Chodziło o wspólne koszty dekoracji kościoła i sprzątania... Zaangażowałam się w mediację międzyszkolną i wreszcie udało się coś ustalić... Trochę mnie to nerów kosztowało i nocek nieprzespanych kilka... Wiem, że jak przyjdzie co do czego, to będzie na mnie... I gadać będą... cóż... nie mogłam patrzeć na niekończący się konflikt. Cieszę się z wiosennego słoneczka. Młody był już taki blady, kasłał bez przerwy i katar mu się nie kończył i martwiłam się, jak to matka, że anemiczny jakiś po tej zimie, taki wymęczony... Wczoraj grali mecza z tatą, z małym kolegą sąsiadem i jego tatą, czyli dwie drużyny: sąsiedzi i my. Wynik 4:4. Szczęśliwi chłopcy wszyscy. Zmęczyli się okropnie od biegania i emocji... Ehh... Faceci... A ja szczęśliwa byłam, kiedy widziałam zdrowe rumieńce na buźce małego. Ehh... przecież on już nie taki mały... Oczywiście nogi już ma skopane i w siniakach... zatem sezon piłkarsko-rowerowy rozpoczęty! poniedziałek, 06 kwietnia 2009, mama_smyka_1
|
//-->
|
zbliża się czas ważny dla Was ale przede wszystkim dla Synka - ale najpierw Święta, życzę pięknego czasu Tobie i całej rodzince. czy w tym roku też śpiewasz w chórze?