|
Blog > Komentarze do wpisu
Wielkanocnie raz jeszcze...
Przeczytałam na pewnym blogu, że polska Wielkanoc, to po pierwsze: święconka, po drugie: rezurekcja i że, niestety, niknie w tym tradycyjnym pojmowaniu znaczenie Wigilii Paschalnej, a to bądź co bądź szczyt obchodów wielkanocnych. Moi pierwsi nauczyciele wiary dwadzieścia parę lat temu zaszczepili we mnie tę miłość do nocnego czuwania w noc Zmartwychwstania do tego stopnia, że nigdy nie wybrałam się na poranną rezurekcję uważając ją zawsze za coś wtórnego i mniej ważnego...Z tych względów też nasz wielkanocny chór nigdy nie zaśpiewał na porannej Mszy rezurekcyjnej. Tłumaczyliśmy to względami teologicznymi. W ostatniej klasie podstawówki o mało co nie dostałam dwói z religii, kiedy powiedziałam, że Wigilia Paschalna odprawiana jest w Wielką Sobotę. "Nie! To już jest liturgia Niedzieli Wielkanocnej!!!" - ksiądz wyprowadził mnie z błędu na zawsze. Dziecko też tak uczę. Zawsze mnie boli, ilekroć w Wiadomościach, Faktach, innych dziennikach, ba... a nawet od księży, biskupów... słyszę jedynie o porannych, tradycyjnych rezurekcjach, a o Wigiliach Paschalnych nigdy. Kiedy biskup Nycz nastał w Warszawie, Wigilia Paschalna odbyła się o godzinie 22 czy 21 (już nie pamiętam) w katedrze św. Jana. Zakończyła się procesją rezurekcyjną. Pamiętam, że dziennkarze mieli problem ze zrozumieniem sensu tej liturgii, nieporadnie opisywali, co i jak... ale i tak cieszyłam się, że nareszcie idzie nowe... No... ale ciągu dalszego nie było... W zasadzie, to może forma obchodów nie do końca jest najważniejsza. Ważne, by Jezus zmartwychwstał w nas... By Radość Paschalna była rzeczywistą Radością, głęboką przemieniającą Radością... a nie tylko świętem kurczaczków i pisanek oraz dyngusowego lania... W związku z powyższym mam też problem z tą nieszczęsną święconką. Wiem, że to taki typowo polski zwyczaj. Nie rozumiem go i od kilku lat zastanawiam się, co by było, gdybym tych pokarmów nie poświęciła. Nie widzę w tym zwyczaju nic, co by mi rozjaśniało bądź nadawało sens Wielkiej Nocy. Owszem - jajko - symbol nowego życia... ale to i tak wydaje mi się bardzo naciągane i chętnie bym sobie ten zwyczaj odpuściła. Przeszkadza mi. Ze święconką w moim domu rodzinnym zawsze biegała osoba najmniej zajęta przygotowaniami do świąt. Kiedyś latał mój brat w przerwie między odkurzaniem a krojeniem sałatki. Śmigał na rowerze, żeby było szybciej. Mnie zawsze raziły limuzyny i kreacje tych, dla których wycieczka do kościoła ze święconką była jedyną formą praktyk religijnych. Nie lubię kartek świątecznych z jajkami, króliczkami i kurczakami... Męczą mnie sms-owe życzenia o żurku, białej kiełbasie i kasie... * * * Czym jest dla mnie Zmartwychwstanie? Zastanawiam się nad tym od wczoraj... Dlaczego tak bardzo czekam na Exsultet, na Alleluja... Czy to tylko czekanie na najpiękniejszą celebrację w roku i najpiękniejszy śpiew... Czy to tylko emocje? Czy Jezus zmartwychwstał w moim sercu? Czy prawdziwie żyje we mnie? Co by było, gdyby nie zmartwychwstał? Dzięki Niemu żyję. On daje mi przedsmak Nieba i wiecznej Radości... Jest Źródłem Miłości nie z tego świata... po ludzku niemożliwej... Wierzę, że kiedyś się zobaczymy... i wszystko stanie się jasne... On żyje!!! poniedziałek, 13 kwietnia 2009, mama_smyka_1
Komentarze
2009/04/22 20:08:48
Pisze jeszcze raz, bo poprzednie myslenie gdzies zniklo, zostala tylko kropka.
*** W naszym kosciele liturgia Wielkosobotnia odbyla sie o godzinie 17,ogien palil sie w towarzystwie slonca, byly tylko 3 czytania (powinno byc minimum, zdaje sie, cztery), jakis mlody diakon odspiewal straszliwie falszywie exsultet, homilii nie bylo, gdy odspiewalismy juz radosne Alleluja (Otrzyjcie juz lzy placzacy...), ksiadz zaprosil nas na poranna msze rezurekcyjna. Uroczystosc zakonczyla sie o 18,10. *** Myslalam sporo w te swieta o symbolu, o znaku, o tradycji...Niedawno odkrylam ich wartosc. Potrzebne sa symbole, znaki rozpoznawcze - najbardziej jest to widzialne na wsi, na konkretnej wsi, gdzie wszyscy sie znaja i maja ustalone obyczaje, dzieki ktorym moga powiedziec MY, U NAS... Serdecznie pozdrawiam |
//-->
|
JA ŻYJĘ!!! CZY WIERZYSZ?!
i myślę że własnie o tą wiarę chodzi, czy my wierzymy że On zmartwychwstał czy "ze wykradli go uczniowie z grobu, i nie wiemy gdzie Go dali"