|
Blog > Komentarze do wpisu
Kochaj i tańcz
Wybraliśmy się dzisiaj na ten fim zachęceni przez znajomych, którzy widzieli i byli zachwyceni... Nam też się podobał... Oczywiście można się przyczepić do wszystkiego... bo prościutka fabuła, bo przewidywalne zakończenie, bohaterowie tacy bez wyrazu, charaktery nieskomplikowane... Taka sobie gra aktorów... Minki Izy Miko (Hania), klata Mateusza Damięckiego(Wojtek)... Mnóstwo tańca ładnie sfilmowanego... Kino łatwe i przyjemne... Nie trzeba myśleć... A jednak... Magia kina... coś co sprawia, że nawet zupełnie banalna historia chwyta za serce... To bajka... Po prostu... Główna bohaterka jest niczym królewna: śliczna, nieśmiała, krucha, delikatna, pełna wdzięku... a on, niczym książę: silny, piękny, z pasją... walczy o nią i ją zdobywa... My, kobiety, uwielbiamy takie opowieści... Romantyczna, klasyczna, historia. Nie ma momentów, ani golizny... nie ma nawet pocałunków (dopiero w finale)... Są wyśmiane przez krytyków zbliżenia ledwo dotykających się rąk głównych bohaterów... Czemu wyśmiane? Nie wiem... Dla mnie było w tym coś pięknego... uroczego... ulotnego... i prawdziwego jednocześnie... Nie wiem... może trzeba coś takiego przeżyć, żeby się tym zachwycić... Może ja niedzisiejsza jestem... I mój mąż też niedzisiejszy jest... chyba... skoro mu się to podobało... Iskrzy między Hanią i Wojtkiem bardzo. Choć to może kwestia mojej wyobraźni... Tańczą pięknie. Taniec wyraża ich emocje, uczucia... Subtelnie, delikatnie... To mi się najbardziej podobało w tym filmie... Właśnie to, że można w sposób delikatny opowiedzieć o rodzącej się miłości... Cóż, co ja poradzę... naprawdę mi się podobało... Zawsze myślałam, że nie jestem romantyczna... ale chyba jednak jestem... Podobała mi się muzyka. Piosenka "Pray 4 love" jest jakby skrojona do tego filmu... Bo któż nie modlił się o taką miłość... Któż za nią nie tęsknił... A utwór "Goodbye my almost lover" pojawia się w chwili, gdy młodzi tańczą pożegnalną rumbę na dachu... w chwili, kiedy wszystko między nimi się kończy mimo, że się nie zaczęło na dobre... Uroczy filmik dla tych, którzy lubią tańczyć... i wiedzą czym jest taniec... niedziela, 15 marca 2009, mama_smyka_1
Komentarze
jaastankiewicz
2009/03/15 22:19:37
ostatnio w tv i kinie jest szczególnie tanecznie. Więc nawet osoby kochające taniec szczerze mają dość kolejnych odcinków "you can dance" czy "taniec z gwizadami". Ale jako pasjonatka powiedzieć muszę powiedzieć że film rzeczywiście na swój sposób urokliwy. Świetne pasodoble
2009/03/17 10:27:39
Aniu u Ciebie coraz więcej recenzji filmów :)))
potrzebuję Twojego maila, mogłabyś do mnie napisać? Bardzo ważne! 2009/03/20 20:13:35
Witaj!
Spacerująć po blogach trafiłam do Ciebie zaciekawiona tytułem postu. Przeczytałam z zainteresowaniem Twoją ciekawą notkę i ... mogę się tylko pod nią podpisać na TAK. Sama oglądałam ten film w gronie wyłącznie kobiecym (7 osób płci żeńskiej) z okazji "naszego" DNIA - właśnie dlatego, że zdrowo było spędzić część tego dnia przy dobrej muzyce, przystojnych aktorach i lekkiej fabule. Posiedzieć sobie w ciszy kina, oderwawszy się od codzennych rzeczy, pozwolić sobie na spocenie oczu, nacieszyć serce dobrymi słowami. I nie dlatego, że życie jest trudne, ale dlatego, trzeba walczyć, by w jego szaleństwie, rzeczy lekkie, łatwe i przyjemne miały szansę nas ubogacić. Przepraszam za przydługi wywód, ale tak zareagowało moje wnętrze na Twoje słowa. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. :-) Może nie ostatni raz. :-D |
//-->
|